piątek, 13 marca 2015

Moja walka o piękne włosy.

Hej!
W końcu nadszedł czas by przedstawić Wam moją włosową historię, o tym jak wyglądały przed moim włosomaniactwem i jak wyglądają obecnie. :)


Wrzesień 2007

Mój naturalny kolor włosów to jasny brąz. Od zawsze lekko się falowały. Przez długi czas chodziłam z prostą grzywką - denerwowało mnie to że włosy w ogóle nie chciały się układać. Po tym jak zawsze wychodziłam niezadowolona od fryzjera obiecałam sobie, że już nigdy tam nie pójdę... Grzywka trochę odrosła, ale wciąż się nie układała...


Styczeń 2008
Potem nadeszły czasy gimnazjum i wielkie bum na prostowanie włosów. Koleżanka raz wyprostowała mi włosy i byłam mega zadowolona z tego że są takie gładkie i że w końcu się układają tak jak chce. Więc nadszedł czas na zakup prostownicy. Katowałam włosy przez całą ostatnią klasę gimnazjum. Przed rozpoczęciem technikum nadszedł czas na zmiany...

Październik 2011
Październik 2011


Pofarbowałam włosy na czarno i oczywiście wycieniowałam je sama. Wtedy bardzo mi się podobały. Wciąż były katowane prostownicą, nawet po kilka razy dziennie, nie ważne też było czy włosy są suche czy mokre. Przy prostowaniu wypadały garściami, oczywiście liczyło się tylko to by wyglądały dobrze.

Czerwiec 2011

Na tym zdjęciu widać jakie miałam już cienkie piórka. 

Marzec 2012

I każdy włos innej długości, ale liczyło się dla mnie, że są długie.
 Z czarnymi włosami chodziłam ponad 2 lata. Kilka dni przed osiemnastką zachciało mi się rudości... Jednak po co iść do fryzjera skoro można zrobić to w domu. W ruch poszedł rozjaśniacz z Garniera, oczywiście kolor ruszył tylko na odrostach... Dzień później pobiegłam do sklepu i kupiłam najmocniejszy rozjaśniacz z Syossa. Ruszyło...

Maj 2012
Maj 2012
Odrosty miałam platynowe i gradient przez całe włosy, aż do czerni. Nie uważałam, że wygląda to źle - szczerze mówiąc nawet mi się to podobało. Ale jak w dniu osiemnastych urodzin pojechałam do urzędu złożyć wniosek o dowód osobisty i ludzie dziwnie na mnie patrzyli zaczęłam się zastanawiać, czy to serio dobrze wygląda :) W końcu, gdy pewna znajoma osoba zobaczyła to co mam na głowie, zaciągnęła mnie do fryzjera. Pomimo tego, że obiecałam sobie w gimnazjum, że nie pójdę tam nigdy więcej, stwierdziłam, że może jednak warto. Oczywiście fryzjerka chwyciła się za głowę i nie wiedziała jakim cudem nie spaliłam włosów. Wytłumaczyłam jej dokładnie, co chciałabym mieć na głowie.

Sierpień 2012
Wrzesień 2012
Wrzesień 2012
I zrobiła to tak jak chciałam. Jednak efekt podobał mi się do pierwszego mycia... Włosy strasznie się ciągły, łamały, kruszyły, nie mogłam ich rozczesać. Poszłam do sklepu i obkupiłam się w odżywki i maski z reklam oczywiście z silikonami, które dawały tylko wrażenie, że wyglądają dobrze. Nie byłam w stanie wyjść z domu bez wyprostowania włosów, prawie płakałam stojąc przed lustrem i próbując je rozczesać. 
W tym momencie byłam zła sama na siebie, że złamałam postanowienie z niechodzeniem do fryzjera. Sama podcinałam, sama farbowałam, sama nawet rozjaśniłam i nie spaliłam włosów... Poszłam do fryzjera i włosy spalone.

Sierpień 2012
W dodatku od prostowania zrobiło się ich jeszcze mniej, z tyłu przerzedzone, a z przodu zakola...

Czerwiec 2012
Czerwiec 2012
Nad jeziorem niestety musiałam pokazywać się bez prostownicy, za nic nie mogłam ich rozczesać...
Oczywiście kolejnym problemem po fryzjerze było to, że za nic nie potrafiłam osiągnąć tego samego koloru co fryzjerka. Próbowałam wielu farb i żadna nie chciała dać tego samego efektu. Na końcu zrezygnowałam i stwierdziłam, że pofarbuje się na kolor zbliżony do naturalnego.

Grudzień 2012
(Przepraszam za minę :D)
Na tym zdjęciu oczywiście włosy nie schowane przed zimnem :) Lecz wtedy nastąpił mój początek włosomaniactwa. Zaczęłam bacznie czytać blogi, mnóstwo postów o pielęgnacji, oczywiście natrafiłam też na bloga Anwen, który najbardziej przewrócił moją pielęgnacje o 180 stopni :) Przedewszystkim ograniczyłam prostowanie - zaczęłam robić to okazyjnie. Zaczęło się też masowe kupowanie odżywek, masek, wcierek, szamponów, olejowanie...

Czerwiec 2013
Czerwiec 2013
Lipiec 2013
Zaczynały wyglądać lepiej, były milsze w dotyku, ale wciąż bardzo liche na końcach... Za nic nie chciałam ich obcinać, bo przecież nie chciałam mieć krótkich włosów, postanowiłam je tylko podcinać by zejść z cieniowania. Lecz gdy zaczęły wyglądać dobrze, czas sięgnąć po inny kolor farby. Zwłaszcza, że na cosplay chciałam mieć ładne czerwone włosy. Trafiło na 'Soczystą Malinę" z Joanny. Wyszło różowo ;) Oczywiście jak przyszłam z tym kolorem na rozpoczęcie roku szkolnego to pani dyrektor musiała zatrzymać się przy mnie i przetrzeć oczy ;)

Wrzesień 2013
Wrzesień 2013
Na szczęście taki 'oczojebny róż' utrzymał się tylko do pierwszego mycia. Stan włosów po farbowaniu jak widać - spuszone sianko, wciąż pamiętające panią fryzjer...

Wrzesień 2013
Wrzesień 2013
Wrzesień 2013
Po kilku myciach miałam śliczny czerwony kolor ;) Oczywiście znów wyglądały pięknie po prostownicy.

Październik 2013
Bo wciąż okropnie się puszyły. Gdy zrobiło się zimniej - zaczęłam nosić szaliki i czapki... powiedziałam dość. Dość poplątanych sfilcowanych włosów, płakania przy rozczesywaniu i udawaniu, że w końcu się 'naprawią'. Sama ścięłam je trochę za ramiona.

Październik 2013
Grudzień 2013
I obiecałam sobie, że zacznę na nowo :) 
Zrezygnowałam całkowicie z prostownicy, odpuściłam sobie czerwony kolor, bo za często trzeba było go odświeżać. Obiecałam sobie nawet nie farbować już włosów. Pofarbowałam wtedy włosy na 'Orzechowy brąz" z Joanny, żeby był zbliżony do naturalnego koloru.

Grudzień 2013
I zaczęłam zapuszczać odrost ;) W ruch poszły wszelakie wcierki, skrzypokrzywa, drożdże, CP i dużo innych. Oczywiście duży wpływ na kondycje włosów miał też zakup nowych szczotek, najpierw z włosia dzika, a później TT.

Styczeń 2014

Kwiecień 2014
Kwiecień 2014
Maj 2014
Maj 2014
Czerwiec 2014

Włosy już były w coraz lepszej formie. 
Znów miałam iść na cosplay i przeszkadzało mi trochę to, że włosy były zrudziałe i do tego odrost miałam już do ucha... 

(Kapelusz na cosplay :D) Październik 2014
Czas znów chwycić za farbę! Trafiło na 'Paloną Kawę' z Mariona.

Październik 2014
Kolor bardzo mi się podobał, ale po miesiącu mocno się sprał. Kupiłam "Prestiżowy ciemny brąz" z Garniera. Wyszedł czarny, ale po kilku myciach jest pięknym ciemnym brązem :)

Grudzień 2014
Styczeń 2015

Luty 2014
Na walentynki postanowiłam pierwszy raz od prawie 2 lat wyprostować włosy - były strasznie gładkie, lśniące i sypkie. 
Moim największym problemem od zawsze jest puszenie się włosów przez to uwielbiam efekt po prostownicy, ale nie będę je przez to katować, bo już dość wycierpiały.
I tak całkowicie przypadkiem chyba znalazłam sposób na moje puszenie się włosów. Mianowicie, w zeszłym tygodniu zepsuła mi się moja biedna suszarka do włosów, postanowiłam kupić nową, ale uparłam się by była z jonizacją. I to chyba był strzał w dziesiątkę. ;)

(To nie łysy przedziałek, tylko odrost :)) Marzec 2015
Marzec 2015
Marzec 2015

Włosy są milusie w dotyku, wygładzone, sypkie - zupełnie jak po prostownicy.
Podsumowując:
 (2 zdjęcia bez dat, bo nie wiem kiedy były zrobione ;( )

Leci już 2 rok świadomej pielęgnacji, jednakże to nie koniec :) 
Wciąż walczę o długość, marzą mi się włosy dłuższe niż w lipcu 2013.


Moja obecna pielęgnacja:
Szampony: Alterra szampon i żel pod prysznic bez substancji zapachowych, Szampon pokrzywowy Barwa do mocniejszego oczyszczania,
Odżywki:  Garnier awokado i masło karite, Dove oil therapy ekspresowa maseczka, Nivea long repair,
Odżywki b/s: Ziaja intensywny kolor,
Maski: Kallos chocolate, Bingospa masło shea i 5 alg, Romantic antiage,
Olej: Babydream fur Mama, greenelixir argan oil na końcówki,
Farba: Garnier color sensation "Prestiżowy ciemny brąz",
Szczotka: Sibel z włosa dzika, TT,
Suplementy: Skrzypokrzywa, Vita-miner (ale za tydzień zaczynam znów brać CP),
Inne:
- staram się przed każdym myciem nałożyć olej,
- zawsze farbuje włosy na olej,
- po farbowaniu zawsze płukanka z octu jabłkowego,
- śpię w "koczku-ślimaczku"
- do związywania włosów używam tylko frotek,
- ręcznik początkowo zamieniałam na starą koszulkę, teraz używam turbanów z mikrofibry,
- nigdy nie idę spać z mokrymi włosami,
- włosy podcinam sama nożyczkami fryzjerskimi,
- w zimie chowam włosy i staram się je związać (albo koczek, warkocz),
- starą suszarką suszyłam najzimniejszym powietrzem, na nowej suszę na programie "ThermoProtect",
- kręcę lub prostuje włosy tylko okazyjnie (w zeszłym roku tylko raz),
- staram się jeść zdrowo.

To chyba na tyle ;)
Postaram się wrzucać na bierząco recenzje kosmetyków (zwłaszcza do włosów) tych które mi służą i te które u mnie się nie sprawdziły, a jest tego całkiem sporo ;)

Dziękuje za dotrwanie do końca :D
Pozdrawiam!

24 komentarze:

  1. Twoje włosy przeszły na prawdę długą drogę, ale teraz wyglądają duużo lepiej niż na początku! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam to napisać, różne kolory i fryzury, włosy wiele przeszły :)

      Usuń
  2. My spouse and I stumbled over here coming from a different website and thought I
    should check things out. I like what I see so now i'm following you.
    Look forward to exploring your web page yet again.

    My web site; http://www.elektromartinex.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow ;D W marcu 2015 fajnie też wyglądały :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Heya! I'm at work surfing around your blog from my new apple iphone!

    Just wanted to say I love reading through your blog and look forward to all your posts!
    Carry on the great work!

    my blog post ... www

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo kolorków wypróbowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. no widzę, że mamy coś wspólnego też nieźle szalałaś z włosami i dałaś im się we znaki
    u mnie to jeszcze klika razy bardzo jasne blondy, brązy i fiolety
    no i chyba z 3 razy miałam włosy na krótko zcięte ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie szaleństwo kończyło się zawsze na zmianie koloru, nigdy nie lubiłam ścinać włosów :)

      Usuń
  7. W czerwonych i obecnych najpiękniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwień też mi się podobała niestety za często musiałam ją odświeżać :(

      Usuń
  8. piękne teraz masz te włoski:) aleogólnie to sporo przeszły :)

    OdpowiedzUsuń
  9. zmiana bardzo widoczna na plus, zazdroszczę tak ładnych włosów:)

    OdpowiedzUsuń
  10. no zmianę widać gołym okiem :P
    wiem, że to źle, ale odkąd pamiętam to zawsze chodzę spać z mokrymi włosami :(
    nie mogę ich suszyć, bo robi mi się siano, więc to jedyny sposób, żeby przez noc sobie schły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę wysuszyć przed snem, bo gdybym poszła spać w mokrych to za nic bym nie ogarnęła ich rano :P

      Usuń
  11. Ile przygód przeżyły Twoje włosy po drodze! :-)

    Ale dzięki temu wiesz już jak to jest mieć grzywkę, nie mieć grzywki, mieć być brunetką, mieć jasne włosy...

    "Włosomaniactwo" dobrze im zrobiło. Masz ładne, zdrowe włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy w końcu musi dotrzeć do tego w czym najlepiej się czuje i w czym najlepiej wygląda ;)
      Dziękuje :D

      Usuń
  12. Super post, wiele musialy przecierpiec tak samo jak moje. Mam nadzieje, ze ja sie nie zlamie i powroce predzej czy pozniej do naturalnego koloru. Obserwuje na pewno !

    http://hair-makeupnails.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy zostawiony komentarz - jest to dla mnie motywacja do dalszego pisania ;)